Księga znaku – czy zawsze potrzebna?

Opublikowano 19 listopada 2009 w kategorii Edukacja Klienta
brak koemntarzy

Robiąc projekty dla korporacji pierwszą rzeczą jakiej wymagam od Project Managera jest wyciągniecie od Klienta brandbooka – czyli księgi znaku. Jest to dokument, który powstaje przy okazji projektowania identyfikacji dla firmy czy produktu i zawiera dokładną specyfikację jak używać logo Klienta, jakich czcionek, ilustracji, zdjęć, ozdobników trzeba używać itd. Generalnie jest to bardzo przydatna kniga ułatwiająca życie każdemu grafikowi. Dzięki niej łatwo stworzyć projekt, który wpasuje się w wizerunek Klienta. Dzięki niej też zmniejsza się znacznie ilość poprawek przy projektach, ponieważ nie popełni się podstawowych (z punktu widzenia Klienta) błędów.

Ale tak jak mowie – sytuacja taka występuje praktycznie tylko przy projektach dla korporacji… Dlaczego? Przede wszystkim z powodu kosztu takiej księgi – przygotowanie brandbooka zajmuje nierzadko kilka miesięcy, a efekty tej pracy zawierają się w dokumencie mającym od kilku do kilkuset stron (w zależności od złożoności takiej księgi). Poza tym w korporacjach jest tyle osób decyzyjnych, że bez formalnego określenia zasad robienia projektów dla firmy nie byłoby szansy na jakąś spójność graficzną.

Dlaczego o tym piszę? Ponieważ od jakiegoś czasu dostaje zapytania o możliwość zaprojektowania takiego dokumentu i z tego co słyszałem – nie jestem w tym odosobniony. Wszystko fajnie – ale najczęściej chcą ją robić ludzie nie mający potrzeby posiadania brandbooka, a tylko spójnej identyfikacji firmy (wbrew pozorom to nie to samo). Podejrzewam, ze gdzieś wypłynął jakiś artykuł na ten temat, względnie na jakichś szkoleniach była o tym mowa. Niestety pominięto chyba wtedy informacje o kosztach takiej zabawy… co potrafi się niekorzystnie odbić na projektantach, ponieważ jesteśmy posądzani o próbę naciągnięcia Klienta na większe pieniądze.
Tak jak mówiłem wcześniej – stworzenie brandbooka jest robota bardzo czasochłonną, a co za tym idzie nie należy do tanich – wiec zanim będziesz chciał zamówić księgę znaku – zastanów się czy jej potrzebujesz.

Na pewno jej nie potrzebujesz jeśli:

  • jesteś właścicielem malej lub średniej firmy i skupiasz w swoich rekach wszelkie działania autopromocyjne – zawsze będziesz mógł podesłać grafikowi przykłady innych prac wykonywanych na potrzeby Twojej firmy.
  • korzystasz z usług jednej agencji, bądź jednego freelancera – oni nie muszą mieć księgi skoro od początku się Tobą opiekują i znają Cię na wylot.
  • nie sponsorujesz wydarzeń medialnych itp. – nie wysyłasz swojego logo do użycia na innych projektach – wiec nikt nie potrzebuje znać zasad umieszczania Twojego logo.

Tych kilka przykładów pokazuje, ze w większości przypadków nie ma potrzeby robienia brandbooka. Może narażam się kolegom z branży, bo przecież zlecenie zrobienia księgi znaku to bardzo fajne i opłacalne wyzwanie, ale… Z punktu widzenia większości Klientów lepiej zamówić u fachowca podstawowa identyfikację zawierającą logotyp, projekt papieru firmowego, wizytówek itp… i np. stronę internetowa, niż zamówić nieprzydatnego w tym momencie brandbooka, a stronę zlecać studentowi licząc, że być może uda mu się zrobić coś przyzwoitego. Szczerze radze – róbcie jak najwięcej materiałów marketingowych na początku – a księgę znaku zamawiajcie dopiero jak firma na tyle się rozwinie, ze faktycznie ten dokument będzie niezbędny.

Skomentuj wpis