Jak sobie radzić z materiałami od Klienta

Opublikowano 11 lutego 2010 w kategorii Warsztat
3 komentarzy

Jak wszyscy wiemy Klienci lubują się w wysyłaniu materiałów w beznadziejnej jakości i bardzo często w dziwnych formatach. Oczywiście jak dostaniemy np. logo w jpg czy gifie – nie jesteśmy w stanie nic zrobić poza proszeniem się o wersję wektorową, względnie odrysowaniu logo w illustratorze (za co zazwyczaj Klient nie chce płacić)… no – ale taka już dola grafika.

Natomiast dużo gorzej jest z materiałami do wrzucenia na stronę, względnie z tymi, które Klient podsyła do wykorzystania w projekcie. Już minęły na szczęście czasy, kiedy dostawało się wszystko faxem i trzeba było przeklepać… Teraz króluje coś innego… Oczywiście mowa tu o naszym “ulubionym” pakiecie biurowym ze stajni M$ – Office.

Nie wiedzieć czemu dla Klienta jest to najwygodniejszy sposób przesyłania wszelkich danych. Już nie mówię o tekstach – do tego każdy się przyzwyczaił. Problemy zaczynają się, jak dostajemy grafiki, zdjęcia, wykresy itp. w wordzie czy powerpoincie.

Tak jak z tekstami wszyscy już olewają sprawę i po prostu kopiują przez notatnik, żeby się pozbyć formatowania (względnie jakimiś skryptami załatwiają sprawę), tak z grafikami zazwyczaj kończyło się na męczeniu Klienta o oryginalne pliki, lub robienie ctrl+c z worda licząc się ze stratami jakości. Bo dla osoby przygotowującej nam materiały nie ważne jest, że najlepiej mieć wszystko w oryginalnych wymiarach i bez kompresji. Wrzucając do worda czy powerpointa po prostu Klienci biorą i skalują sobie wszystko, żeby się mieściło itp. Efekt był taki, że potrzebując np. zdjęcia o szerokości kilku tysięcy pixeli – mieliśmy za zwyczaj do dyspozycji najwyżej kilkaset…

Zmieniło się to od czasu wprowadzenia formatu zapisu plików docx i pptx.
Nie znam się na technikaliach i szczerze mówiąc nie interesuje mnie to za bardzo. Najważniejsze jest, że te formaty są oparte na xml. Co to oznacza? Mianowicie to, że jeśli coś zostało wrzucone do dokumentu, to on sobie zapamiętuje w oryginale i tylko definiuje nowy rozmiar, czy kompresję. Co zrobić, żeby wyciągnąć oryginalne pliki?

Wystarczy zmienić rozszerzenie na zip i rozpakować:) Efekt? Dostajemy katalog, w którym w podkatalogach mamy pełną strukturę. Niestety same xmle się nie za bardzo do czegokolwiek nadają, ale ważniejsze jest to, że znajdziemy taki katalog jak “media” (np. dla pptx po rozpakowaniu będzie to podkatalog “ppt/media”)… a tam – wszystkie rzeczy, które nas interesują. Co najważniejsze – w oryginalnym formacie. A jak się pogrzebie po katalogach to jeszcze można znaleźć np. wszystkie wykresy itp… i to w wektorach:)
Przy okazji – opcja ctrl+c z worda i ctrl+v w illustratorze daje nam te wykresy również w wektorach:)

Miłej zabawy – mam nadzieję, że teraz życie stanie się łatwiejsze;)

Komentarze

Pół biedy jak w Wordzie. Ja ostatnio dostałem materiały w Excelu. I bynajmniej nie były to statystyki ale tekst do umieszczenia na stronę główną.

Uratowałeś mi życie człowieku! :) Wielkie dzięki!

cala przyjemnosc po mojej stronie:)

Skomentuj wpis