Organizacja komputera
W sumie Kuba dobrze mi napisał w komentarzach, że zamiast brać się do pisania powinienem pisać:) Zważając, że mam w poczekalni trochę postów – to zamiast je dopieszczać i próbować niewiadomo po co zrobić z nich jakieś super artykuły – lepiej opublikować jak są – bez wydziwiania. Przecież Blog ma służyć swego rodzaju przemyśleniom, czy obserwacjom, a nie być gazetą z super artykułami:) Więc zapraszam do czytania.
Organizacja komputera – jest to pierwszy post w kategorii produktywnośc. Sam pomysł tej kategorii jest podyktowany tym, że jakoś niewiele widziałem tego typu wpisów w polskiej blogosferze, a samą tematyką organizacji pracy i życia wogóle interesuję się już od długiego czasu. Co za tym idzie postanowiłem sam się zająć tym zagadnieniem licząc na dyskusje i opinie innych ludzi, które mogą wpłynąć na produktywność.
Na pierwszy ogień postanowiłem wziąć sam temat przygotowania komputera do pracy, oraz organizowania struktury katalogów itp., tak aby sprzęt stał się narzędziem pracy, a nie codziennych jobów rzucanych w jego kierunku. Większość porad jest uniwersalna i nadaje się do stosowania we wszystkich systemach operacyjnych. Oczywiście nie mówię, że moje sposoby są jedyne słuszne… Po prostu dzielę się tym do czego sam doszedłem przez kilka lat pracy, oraz to co podpatrzyłem u innych i sam z powodzeniem stosuję.
Programy
Wiele osób, które znam cierpią na jedną dziwną przypadłość… Mianowicie mają tendencję do szukania idealnego softu, zamiast dokładnie poznać to, czym już dysponują. Dzięki temu na dysku posiadają gigabajty oprogramowania, z którego nie korzystają, bądź używają jednej jego funkcji, którą prawdopodobnie posiada oprogramowanie używane na codzień. Co więcej – wiele z tych programów było trialami, które dawno wygasły i teraz niepotrzebnie zajmują miejsce i w przypadku Windowsa – robią sieczkę w rejestrze spowalniając pracę całego systemu.
Jakie jest na to lekarstwo? Nie warto tracić czasu na uczenie się nowego oprogramowania, jeśli widzimy, że mało innowacji wprowadzi nam w życie. Lepiej dogłębnie poznać już posiadany soft, a czas i pieniądze inwestować dopiero kiedy nasze oprogramowanie już nam nie wystarcza.
A co z żyłką odkrywcy? Jeśli lubisz testować nowe programy, a jesteś użytkownikiem Windows – zastosuj metodę Misza - mianowicie osobną partycję z czystym systemem służącą tylko do testów… Dopiero jak się okaże, że soft jest zacny – instaluj go na roboczym systemie. Oszczędzi to syfu i problemów z pracą. W przypadku mac’a, czy linuksa – zrób sobie osobny folder na programy testowe i jak skonczyłeś zabawę – od razu go wywal razem z niepotrzebnymi bibliotekami.
Pliki, foldery i cały ten śmietnik
No cóż – czasy kilkudziesięcio megowych dysków dawno się skończyły i teraz, aby zapanować nad nadmiarem plików, które gromadzą się na naszych twardzielach, trzeba naprawdę się pilnować. Co z tego, że kiedy zapisujesz plik to pamiętasz co tam jest. Gwarantuje, że za kilka tygodni nie będziesz miał pojęcia gdzie jest ta bardzo ważna informacja, bądź ten mega istotny projekt, w którym trzeba zmienić jakąś pierdołę.
Zasada nr 1.
Zawsze, ale to zawsze nazywaj pliki zgodnie z zawartością. Korzystaj z tego, że nazwa od x czasu nie musi się składać z max 8 znaków. Krótki opis zawartości pliku oszczędzi pózniej frustracji. Gwarantuje, że szukanie wśród “untitledFile” nie jest niczym zabawnym… Zwłaszcza jak deadline goni.
Zasada nr 2
Zrób sobie hierarchię katalogów i trzymaj się jej. Zawsze konkretny rodzaj plików trzymaj w odpowiednich katalogach.
Dla przykładu – struktura katalogów, z której korzystam zarówno prywatnie jak i w pracy wygląda następująco:
- Katalog “_praca” jest miejscem, w którym zawsze umieszczam wszystkie projekty i pliki z nimi związane. Podkreślenie przed nazwą gwarantuje mi, że zawsze ten katalog będzie na samej górze listy.
- W katalogu “_praca” umieszczam katalog “nazwa klienta”, a dopiero dalej jest “nazwa projektu”. W ten sposób łatwiej odnaleźć odpowiednie pliki nawet jak nie pamiętam jak się naywał projekt… Bo zawsze pamiętam kto płaci;).
Co dalej? W katalogu “nazwa projektu” zawsze mam katalogi “$”, “materiały”, “www, dtp, prezentacja itp” (w zależności od projektu), oraz “_do wysłania”:
- $ – to jest katalog roboczy, w którym lądują pliki, które wykorzystuję w projekcie, ale nie są bezpośrednio projektem, np. wyszparowane zdjęcia.
- materiały – tutaj wrzucam wszystko co otrzymałem od Klienta (brief, zdjęcia, fonty, logotypy itp.)
- www, dtp, prezentacja itp – tutaj są wszystkie pliki robocze będące projektem wraz z poszczególnymi wersjami.
- _do wysłania – tutaj wrzucam ostateczne pliki zaakceptowane przez Klienta w wersjach np. dla drukarni.
Dzięki takiej systematyce plików nawet po dłuższym czasie jestem w stanie odnaleźć każdy plik związany z dowolnym projektem w jakim brałem udział.
Oczywiście porządek warto mieć we wszystkich plikach – nie tylko tych projektowych. Aby skutecznie zapanować nad swoimi danymi stosuje jeszcze dwie struktury… katalog “zasoby”, który dzielę na:
- “stock” – tu zbieram wszystkie zdjęcia, wektory itp. Znaczy materiały zakupione i rozdawane za free, które znalazłem w sieci i których używam w projektach.
- “tutoriale” – filmy i pdfy z przydatnymi tutkami do różnych programów.
- “magazyny” – jak sama nazwa wskazuje – magazyny w formie PDF do poczytania i pooglądania.
- “gotowce” – szablony i często używane w projektach przeze mnie pliki.
Tak samo w katalogu “pobrane pliki” stosuje podział na kategorie, w których lądują pliki zanim zdecyduje co z nimi zrobić.
Na koniec kilka tipsów, które mogą ułatwić życie:
- oznaczaj najważniejsze katalogi, żeby łatwo je było odnaleźć. Możesz używać specjalnych ikon wyróżniających je z gąszczu podobnych folderów, bądź jeśli używasz mac’a – kolorowych labeli.
- taguj co się da – tagi są cholernie przydatną rzeczą. Można nie pamiętać jak się plik nazywał – ale po poprawnym otagowaniu zawsze go znajdziesz. W przypadku visty nie ma problemu – zawsze jak zaznaczysz plik możesz wpisać tagi. W przypadku osx jest mniej wygodnie – albo komentarz Spotlight, albo wygodniej za pomocą np punakea (jak ktoś zna inny soft do tego – proszę o info – z chęcią przetestuje).
- używaj programów do katalogowania notatek, pdfów, zakładek itp. Systemowe narzędzia do trzymania plików nie są wyspecjalizowane i przy dużej ilości danych są mało wygodne w użyciu… Ale to już temat na inny post.
Podsumowując – mam nadzieję, że moje porady komuś się przydadzą i uprzyjemnią codzienną pracę z kompem. Jeśli macie jakieś uwagi, lub swoje metody – podzielcie się nimi w komentarzach – z przyjemnością poznaję różne metody zwiększenia produktywności… A właśnie po to utworzyłem tę kategorię.
Mam już kilka pomysłów na inne posty w tej tematyce, więc zapraszam do czytania i subskrybowania rss.



8 komentarzy 
6-16-2010 Remek napisał:
Gdzie button “Like” ?:P
Poprzedzanie folderów “_Nazwa” daje rade, nie używałem wcześniej ^^ reszta znana z mojego pedanctwa …(katalog/podkatalog/pod podkatalog) jeszcze tagowania brakuje ;P
6-17-2010 Paweł Szynkiewicz napisał:
no coz – Like’a jeszze sie nie dorobilem… ale planuje;)
6-18-2010 misz napisał:
wow … metoda misza :D
ale w reszcie to chyba pijesz do mnie o do moich plikow 001 :P
6-18-2010 Paweł Szynkiewicz napisał:
A niby czyja jak nie Twoja? Tylko Ciebie znam jako osobę mająca na kompie każdy możliwy system;)… Poza tym wpis powstawał jak jeszcze na pc dzialales:)
A co do plików – może odrobinę;)
6-19-2010 zalew napisał:
juz wiem skad sie bierze to, ze mam tyle otrzymanych plikow do_wyslania.rar
6-20-2010 Paweł Szynkiewicz napisał:
No cóż – każdy system ma swoje wady;) ale od jakiegoś czasu staram się domyslne nazwy zmieniać:)
6-21-2010 zalew napisał:
wazne zeby temat i tresc maila daly sie odszukac, jak mam maile z automatycznie wygenerowanymi tematami ‘do wyslania’ z opcji ’send to’ to szlag trafia
6-21-2010 Paweł Szynkiewicz napisał:
a takiej opcji to nie zrozumiem nigdy:) tez mnie irytuje, jak ktoś nawet nie zada sobie trudu wpisania tematu maila … nie mówiąc o jakimkolwiek opisie zawartości.